„— Nie wiem... Wiem tylko tyle, że powierzono ją mojej opiece i że ja pozwoliłem, aby mi ją zabrano. Oto mój koń. Od syna doktora, który jest w szkole w Paryżu, dowiem się, gdzie jest jego ojciec.
Uścisnąwszy po raz ostatni żonę i córkę, Billot wskoczył na siodło i ruszył z miejsca galopem, na przełaj, w kierunku drogi wiodącej do Paryża.
W DRODZE DO PARYŻA Wróćmy do Pitou.
Dwa najsilniejsze na świecie bodźce pchały go przed siebie strach i miłość.
Strach mówił mu „Boisz się, żeby cię nie aresztowano i pobito! Miej się na baczności, Pitou!" Było to wystarczające, by pędził niczym jelonek.
Miłość przemawiała do niego głosem Katarzyny „Uciekaj co sił, najdroższy!"
Więc też uciekał.
Obydwa sprawiły, że chłopiec nie biegł, lecz leciał.
Jakże się przydały naszemu bohaterowi jego długie nogi i ogromne kolana, które podczas balu były tak niezdarne, jak wielką oddały mu przysługę w chwili, gdy zdjęte strachem serce uderzało aż trzy razy na sekundę! Pan de Charny ze swoimi małymi nóżkami, delikatnymi kolankami i ślicznie zaokrąglonymi łydeczkami z pewnością nie potrafiłby tak umykać... Pitou przypomniał sobie tę śliczną bajeczkę o jeleniu, co to stojąc nad ruczajem gorzko płakał nad swoimi kończynami, i chociaż nosił na czole ozcffbę, która mogła uchodzić za zadośćuczynienie za owe cienkie nogi, robił sobie gorzkie wyrzuty za pogardę, jaką żywił dla swoich „patyków" (tak bowiem pani Billot nazywała nogi Pitou, gdy ten przyglądał się im w lustrze). Słowem, Pitou pędził nadal przez las, zostawiając po prawej stronie Cayolles, a Yvors po lewej. Przy każdym narożnym krzaczku Pitou zatrzymywał się, by się obejrzeć, i nasłuchiwał, od dłuższego bowiem czasu nic nie dostrzegał, gdyż szybkość, z jaką biegł i jakiej złożył znakomite dowody, pozwoliła mu od pierwszej chwili stworzyć pomiędzy sobą a swymi prześladowcami odległość co najmniej tysiąca kroków, powiększającą się coraz bardziej. Czemuż Atalanta miała męża Pitou byłby wziął udział w wyścigu, z pewnością odnosząc zwycięstwo nad Hipomenesem i niewątpliwie nie miałby potrzeby, jak tamten uczynił, uciekać się do fortelu z trzema złotymi jabłkami.“(12)
<<<< Zapytał tak bowiem słońce
| Nie ma forsy Nie było już >>>>