Zapytał tak bowiem słońce
włodarzewska opinie |alveo |wtryskiwacz do diesla

„Zapytał tak, bowiem słońce poczynało zachodzić i już tylko połową swej tarczy ukazywało się zza dalekich szczytów. Doliny i zbocza ogarniał coraz gęściejszy cień.
Indianin nie odpowiedział natychmiast. Spoglądał w dół bardzo uważnie i jak na cierpliwość Karola bardzo długo. Wreszcie zauważył
— Odchodzą.
— Przerwali poszukiwania — ucieszył się Karol.
— Mój brat się myli. Idą do wody i przy niej pozostaną przez noc. To nie jest daleko.
— Woda — zdumiał się biały.
— Tak, jest tu w okolicy, ale niewielu zna jej miejsce. Popatrz.
Ujrzał, jak czwórka ludzi, prowadząc konie za uzdy, posuwa się wzdłuż skalnej ściany, a później skręca i ginie za kolejną wysoczyzną.
— Tam znajduje się woda. U stóp wzgórza, na którym rosną dęby. Trzeba kopać, ale niegłęboko, trafi się na podziemne źródło.
— Skąd oni o tym wiedzą
— Mówiłem już memu bratu, że tych ludzi niejeden raz tutaj widziałem.
Karol chciał jeszcze zapytać, w jakim celu Toimniża odbywa wędrówki po niegościnnych Złych Ziemiach, ale ugryzł się w porę w język. Taka ciekawość mogła zostać opacznie zrozumiana.
Zeszli z płaskiego szczytu tą samą skalistą rynną. Karol miał okazję stwierdzić, że schodzenie z góry — wbrew pozorom — jest czymś znacznie trudniejszym od wchodzenia. Nogi się pod nim uginały, gdy wreszcie dotarł do równi skalistego ganku. Nadrabiał miną, ale czuł się nieludzko zmęczony.“(11)



Stroje kąpielowe |słupki |audiobooki